This's life.
wtorek, 25 marca 2014
WAŻNE
wtorek, 4 lutego 2014
Chapter six
*Niall POV's*
Gdy tylko dostałem sms'a od Frances, przeraziłem się. Po głosie rozpoznałem że była pijana, a brak składni i błędy w treści wiadomości wzmocniły tylko moje przekonanie. Była już, a może nawet dopiero dwunasta w nocy, a moja przyjaciółka była w krytycznym stanie upojenia alkoholowego. Martin powiedział mi w sumie, że dziewczyna nie zbyt dobrze zniosła moje wyjście, ale co miałem zrobić? Strasznie zabolało mnie to, że przez cały czas gdy ja się w niej zakochiwałem ona kłamała. Już pierwszego dnia gdy ją tylko zobaczyłem i zacząłem rozmawiać wiedziałem że coś nas łączy. Ale nigdy bym nie wpadł na to, że to jest moja kochana Fran. Najlepsza sąsiadka a zarazem przyjaciółka, która wiedziała o mnie wszystko. Ubrałem więc szybko czarne spodnie i pierwszy lepszy podkoszulek. Zarzuciłem na ramiona czarną bejsbolówkę, na nogi włożyłem białe adidasy i wyszedłem z domu. Po niecałych 10 minutach jazdy autem byłem już pod klubem. Bycie członkiem sławnego zespołu ma swoje plusy i minusy. Teraz dzięki temu mogłem wejść do klubu bez kolejki ale zaraz też rzuciło się na mnie wiele fanek. Grzecznie je przeprosiłem i zacząłem szukać Fran. Po chwili ją znalazłem przy barze, gdzie wraz z jakimiś dziewczynami piła shoty. Niemal biegiem przedarłem się przez tłum tańczących ludzi.
-Frances, wystarczy Ci już, odwioze Cie do domu.
-Niall przyszedłeś- powiedziała pijanym głosem- a juz myślałam że będziemy musiały pić same.
-jak dla Ciebie to zabawa już się skończyła. - Pociągnąłem ja za ramię do góry, ale stawiała opór.
-Ej no koleś zostaw ją w spokoju. My zabawy nie skończyłyśmy.- powiedziała jedna z otaczających ją dziewczyn.
-Nie wiem jak masz na imię, ale pozwól, że sam zadecyduje dzisiaj za to co ona będzie robić.
Bez problemu podniosłem swoją była sąsiadkę i wyszedłem z klubu mając gdzieś jej protesty.
-Jeżeli byłbym teraz wrednym chujem to odwiózł bym Cię do domu, ale ze względu, że zawsze lubiłem twoją mame nie będę jej robił problemów, więc jedziemy do mnie. - Ale dopiero po chwili gdy skończyłem mówić zorientowałem się że dziewczyna zasnęła. Delikatne wsadziłem ją do samochodu i zacząłem kierować się w strone willi. W między czasie napisałem Martinowi, że Frances jest ze mną.
*Frances POV's*
Obudziłam się z takim bólem głowy, że nie mogłam nawet otworzyć oczu.
Zaciągnęłam nieznany mi zapach i zmusiłam się do rozejrzenia po pokoju, który był mi obcy. Łóżko było duże, a obok mnie ktoś leżał.
No nieźle zaszalałaś- usłyszałam głupi głosik w mojej głowie. Nie pamiętam nic od momentu gdy skończyłam rozmawiać z Niall'em. Wiem, że zaczęłam pić, ale nie mam pojęcia jak dużo. Podniosłam lekko kołdrę i zobaczyłam, że mam na sobie męską koszulkę. Zwróciłam uwagę że na ścianie wisi Irlandzka flaga. Gdy dźwignęłam się na łokciach, chłopak odwrócił się twarzą w moją stronę.
-Niall!? - Nie zapanowałam nad głośnością mojej wypowiedzi przez co blondyn się obudził.
-O co chodzi Fran?
-Co ja robię w twoim pokoju w dodatku w jednym łóżku?
-Nie pamiętasz jak po mnie zadzwoniłaś?
-To jeszcze tak, a potem już nic więcej.
-Nie chciałem zawozić Cię do domu, bo twoja mama byłaby załamana, więc przywiozłem Cię tutaj. Chciałem żebyś poszła pod prysznic, więc zaczęłaś rozbierać się na moich oczach. Ale udało mi się zatrzymać Cię przed zdjęciem bielizny, wtedy zażyczyłaś sobie moją koszulkę. Zaprowadziłem Cię do pokoju dla gości, ale przyszłaś tutaj i powiedziałaś że sama nie chcesz spać.
-Przepraszam. Przepraszam Niall za wszystko co zrobiłam, za to że kłamałam i że musiałeś oglądać mnie w takim stanie.
-powiedzmy, że wybaczyłem Ci jak się wczoraj do mnie przytuliłaś i zaczęłaś całować.
Delikatny uśmiech wkradł się na jego usta gdy zauważył że moją twarz przybrała kolor buraka.
-Żartowałem. Co zamawiamy na śniadanie?
-To znaczy? Sami nie możemy zrobić?
-Kawiarenka obok serwuje dobre jedzenie. Nie mam za dużo w lodówce.
Postanowiłam jednak sama to sprawdzić. Wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz? - Odwrocilam się w stronę chłopaka i zobaczyłam na jego ustach łobuziarski uśmieszek. A jego oczy skanowały mnie od góry do dołu. Pociągnęłam koniec koszulki w dół i zeszłam na dół nic nie mówiąc. W lodówce znalazłam jajka, mleko, dżem i polewe czekoladową, w szafkach poszukując mąki znalazłam dodatkowo bitą śmietane w sprayu. Usmażyłam naleśniki i zawołałam chłopaka. Pojawił się z prędkością światła usiadł obok i zaczął jeść.
-Ubrudziłaś się tutaj - pokazał palcem na miejsce - daj wytre.
Po tych słowach przysunął się bliżej i złożył pocałunek na moich ustach.
Tu albo na stronie czekam na 5 komentarzy, wtedy dopiero będzie kolejny rozdział.
sobota, 1 lutego 2014
Chapter five
-Dlaczego kłamałaś?- usłyszałam jego szept. Zbierałam słowa w głowie, ale nic sensownego nie przyszło mi na myśl. - Odpowiedz!-usłyszałam zdenerwowanie w jego głosie.
-Nie wiem, nie chciałam żebyś wybrał mnie dlatego, ze byłam twoją sąsiadką. A później bałam się powiedzieć prawdę.
-Kiedy zamierzałaś mi o tym powiedzieć?
-nie wiem.
Po tych słowach Niall zabrał kurtkę którą powiesił jak tylko wszedł do mojego domu i wyszedł. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Pobiegłam do pokoju i zatrzasnęłam drzwi. Nie obchodziło mnie w tym momencie nic. Leżałam na łóżku i płakałam. Po jakimś czasie usłyszałam, że ktoś wszedł do domu. Po chwili ta osoba była w moim pokoju.
-Mama mówiła że ma być Niall, ale nie widziałem jego butów. - Mówił póki nie zobaczył że jestem wtulona w misia, którego dostałam od chłopaka - Fran, co się stało? - Usiadł kolo mnie i popierał ręką moje plecy.
Odrzuciłam misia na bok i przytuliłam się do brata.
-I jak na to zareagował?
-Wyszedł z domu.
-Próbowałaś się z nim skontaktować i poprosić o spotkanie?
-Nie, nie jestem w stanie tego teraz zrobić.
Martin wstał i zabrał coś z mojego łóżka. Po krótkiej chwili zorientowałam się, że to mój telefon.
-Oddaj mi go, po co Ci on?
Nie zadzwonił z mojego telefonu, tylko od siebie, odrzucił mi Iphone'a i wyszedł. Nie chciało mi się nawet za nim iść, nie widziałam sensu. Ale w międzyczasie napisałam sms'a do chłopaka. Niestety nie dostałam żadnej odpowiedzi od niego. Jest dopiero godzina 12, a ja nie mam co ze sobą zrobić. Poszłam pod prysznic i umyłam głowę, po czym wróciłam do pokoju szukając telefonu. Gdy go tylko znalazłam wykręciłam do przyjaciółki.
-O 20 jestem po Ciebie i idziemy do klubu.
-Fran co Ci się stało? Zawsze jak cię gdzieś chciałyśmy wyciągnąć z dziewczynami to się nie udawało.
-Mam dzisiaj ochotę, a mamy piątek więc to żaden problem. Zbieraj dziewczyny a ja idę się szykować.
Rozłączyłam się i tak jak powiedziałam tak zrobiłam. Podeszłam do garderoby w poszukiwaniu jakiegoś stroju. Dzisiaj nie wyobrażam sobie, żeby nie być ubraną seksownie ale zarazem dziewczęco. Po dłuższym poszukiwaniu odpowiedniej sukienki, wyciągnęłam skórzaną spódniczkę, gorset o kwiecistym wzorze i błękitne koturny. Z półki z bielizną wyciągnęłam rajstopy. Po chwili już byłam ubrana. Czasem zaskakiwało mnie to ile mam swoich ubrań. Teraz jeszcze zostało mi umalować się i uczesać. Spojrzałam na zegarek 17:34. Dwie i pół godziny żeby dotrzeć do Nicole. Zrobiłam sobie ciemny makijaż, który podkreślił moje oczy, przyciemniłam też lekko brwi i zabrałam się za robienie czegoś z włosami. Gdy tylko je wyprostowałam zaczęłam czesać je na różne sposoby, jednak pozostałam przy przedziałku na środku. Gotowa zeszłam na dół, by pozostawić karteczkę dla mamy, która poinformuje ją o tym gdzie jestem, bo jeszcze nie wróciła z pracy. Wyjęłam z lodówki jogurt i pośpiesznie go zjadłam jak zobaczyłam że jest już za dwadzieścia 20.
-Martin! Zawieź mnie do Nicole. Proszę braciszku.
-Nie możesz sobie sama pojechać? - spojrzał się na mnie oglądający brat telewizor.
-Na imprezę idę więc nie mogę.
Tak jak się spodziewałam został moim szoferem i na czas byłam u koleżanki.
Alkohol, papierosy i taniec. Dlaczego nie lubiłam dyskotek, bo było głośno, pełno pijanych ludzi i jeszcze napaleni kolesie. Lubiłam od czasu do czasu wybić z dziewczynami parę drinków i potańczyć, ale nie wiem czy klub to moje ulubione miejsce do robienia rzeczy takiego typu. Mocno już wstawiona sięgnęłam po telefon by zadzwonić do blondyna.
-Halo? - usłyszałam zaspany głos chłopaka
-Niall, wybacz mi.
-Frances Ty jesteś pijana. Przestań się wygłupiać
-Niall ja bałam się Ciebie stracić, zależy mi na tobie.
-Nie będziemy rozmawiać na ten temat teraz.
-Przyjedź do "Milo"
-Daj mi dziewczyno spać.
*pip**pip**pip* usłyszałam w słuchawce, co oznaczało, że Niall się rozłączył. Wystukałam mu jeszcze sms'a że bardzo chciałabym żeby był teraz przy mnie i poszłam się dalej bawić.
niedziela, 26 stycznia 2014
Chapter four
Nałożyłam bazę pod makijaż i jak zwykle idealnie dobrany podkład. Postanowiłam nie malować oczu cieniem, lecz wykonałam grubą i prostą kreskę eyelinerem i porządnie wytuszowałam rzęsy. Włosy wysuszyłam i delikatnie skręciłam za pomocą lokówki. Spódniczka czy spodnie? Płaskie buty czy na obcasie? W każdym bądź razie zdecydowałam się na skórzane spodnie, szary sweterek w jaskółki i niezastąpioną beanie.Wyszczotkowałam zęby i usiadłam przed telewizorem, przeglądając w tym samym czasie facebook'a. Spojrzałam na zegarek, na ekranie, który wskazywał 15.12. Postanowiłam więc zjeść jeden z jogurtów owocowych, które strasznie uwielbiałam.
Zainteresował mnie kolejny artykuł na stronie plotkarskiej, o Niall'u i mnie, ale jako Victorii, nie Frances. Pierwszy raz spotkałam się z tym, że moje dane zostały ujawnione. Czekałam z niecierpliwością aż usłyszę dzwonek do drzwi, który na szczęście za chwile zadzwonił. Wyłączyłam więc telewizor i laptopa i szybko pobiegłam otworzyć.
-Cześć Victoria. - pocałował mnie w policzek. - Gotowa?
-Tylko założę kurtkę i buty i możemy iść.
-karmelowe latte. Jest pyszne! A Ty?
-Orzechowo czekoladowe latte. Co powiesz, żeby po kawie i kinie wyjść na spacer?
-Jestem za.
Ciepła kawa, potem komedia w kinie, popcorn, nachos i cola.
Strasznie dobrze czułam się w towarzystwie blondyna.
W krzakach w parku zobaczyłam reportera który zaczął nas fotografować, strasznie się przestraszyłam, co nie uszło uwadze chłopaka.
-Vic, co się stało? Dobrze się czujesz? Strasznie zbladłaś.
-Nic Niall, Chodźmy już do auta, powinnam wziąć lekarstwa, chłopak wziął mnie pod rękę i poszliśmy do samochodu. Nie cieszyliśmy się zbyt długim spacerem.
-Powiesz mi teraz co się stało?
-Bo tam byli paparazzi. Nie chciałam żeby zrobili nam zdjęcia. Już i tak wiedzą jak mam na imię.
-Przepraszam, następnym razem bardziej się zakryję, żeby mnie nie rozpoznali.
Chłopak odwiózł mnie pod dom, w aucie pożegnałam się z nim i skierowałam do domu.
-Powiedziałaś mu prawdę?- zapytał zaraz na wejściu Martin.
-Nie nie powiedziałam, nie potrafię. - wyminęłam brata i poszłam na górę. żeby uniknąć zbędnych pytań od razu zabrałam piżamę i weszłam do łazienki. Nalałam sobie gorącej wody do wanny i wytworzyłam mnóstwo piany. Gdy tylko weszłam do wanny, mój telefon zaczął dzwonić. O nie, nie wychodzę stąd pomyślałam, ale gdy tylko się wyłączył, znów zaczynał.
Owinęłam się ręcznikiem i na wyświetlaczu ujrzałam napis "Niall"
-Halo?
-Przepraszam, że dzwonie o tej godzinie, ale w aucie znalazłem twoje kluczyki, założe się, że są od domu.
-Oh, co ja bez nich zrobię? Trudno, nie pójdę rano biegać.
-W takim razie przygotuj się, o 8 jestem po Ciebie, pójdziemy pobiegać, potem zrobisz mi pyszne śniadanko i obejrzymy jakiś film.
-Rozumiem, że już sobie wszystko idealnie zaplanowałeś? Ale dobrze, zgadzam się.
-Dobranoc Victoria.
-Miłej nocy Niall.
Stwierdziłam, że nie ma sensu już wracać do wanny, bo woda wystygła, a ja już jestem sucha, więc założyłam piżamę i uczesałam włosy. Jeszcze tylko umyłam zęby i weszłam do łóżka, by zapaść w głęboki sen.
Rano obudziła mnie mama, całując w czoło.
-Idę do pracy skarbie. Będę po 18, zrób jakiś obiad sobie.
-Mamo, zostaw więcej pieniędzy, bo Niall przyjdzie dzisiaj do nas. Nie powiedziałam mu jeszcze prawdy, ale mam zamiar to niedługo zrobić, mów do mnie Victoria.
-Ten jeden jedyny raz się na to zgadam. Dobrze, muszę już lecieć. Powiem później tacie, że też ma się zachowywać.
Gdy moja rodzicielka opuściła mój pokój, ubrałam się szybko w moje bawełniane dresy i luźną bluzę, po czym związałam włosy w wysoką kitkę. Rozejrzałam się po pokoju co należy sprzątnąć. Pościeliłam łóżko, z biurka pozabierałam różnego rodzaju papiery i rysunki, a z ścian pozdejmowałam zdjęcia z Niall'em. Jeżeli na którymś zdjęciu rozpozna mnie i Martina jako dzieci, to sprawa będzie dużo prostsza do rozwiązania.
Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, szybko zeszłam na dół i otworzyłam je. Niall nawet w potarganych i nie ułożonych włosach wyglądał seksownie. Ojć, Frances, on jest twoim przyjacielem.
W trakcie biegu dużo rozmawialiśmy, potem wstąpiliśmy do sklepu po potrzebne artykuły spożywcze i przy kasie spotkałam się z niemiłą uwagą jednej z dziewczyn.
'Patrzcie, to ta oszustka'Gdy weszliśmy do domu Niall pytał się o co chodziło, ale wystarczyło, że spojrzał na ścianę, gdzie wisiało duże zdjęcie moje, Martin'a, Greg'a i Niall'a. idiotka z Ciebie, zapomniałaś o najważniejszym zdjęciu w całym domu.Spojrzałam na chłopaka, ale z jego twarzy nie mogłam nic wyczytać. Czekałam aż tylko coś powie.
5 komentarzy i następny rozdział.
sobota, 25 stycznia 2014
Chapter three
-Siadaj i się tłumacz o co chodziło z tą Victorią! -rodzicielka podniosła głos.
-Nie chciałam się podpisywać swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem, nie chciałam, aby Niall wybrał mnie tylko dlatego, że mnie zna.
-Ale powiedziałaś mu prawdę jak się spotkaliście?
-Nie. Po co? I tak się więcej już nie zobaczymy.
-Jakbyś powiedziała prawdę, to inaczej by to wszystko wyglądało.
-Mogę już iść na górę? Jest Martin?
-Powinien być. Przez tydzień masz zakaz wychodzenia z domu kochanie.
Opuściłam tylko głowę i poszłam do pokoju brata.
-Siadaj Fran, mama powiedziała mi co zrobiłaś.
-Nie zaczynaj gadki, jej i tak nie powiedziałam całej prawdy.
-Więc rozumiem, że zamierzasz mi powiedzieć?
-W tym liście nakłamałam jeszcze bardziej. Napisałam, że jestem chora i nie dożyję końca roku.
-Dziewczyno, czy Ciebie już całkiem pojebało?
-tak bardzo zależało mi na spotkaniu z nim, że zdolna byłam zrobić wszystko.
-Nie rozumiem Cię, w takim razie dlaczego mu nie powiedziałaś prawdy jak tylko go zobaczyłaś?
-Zwaliło mnie z nóg, gdy zobaczyłam nasze wspólne zdjęcie wiszące na ścianie.
-dobra, spadaj do siebie. do pracy na 8 idę więc chce pójść już spać. Dzisiaj nie dostaniesz buziaka na dobranoc, bo jestem na Ciebie zły.miłych snów.
wyszłam z jego pokoju zabierajac ze soba torbę. Od razu ją rozpakowałam i podłączyłam telefon do ładowarki, która znajdowała się przy łóżku. Zabrałam piżamę i poszła pod prysznic. Gdy ciepła woda lała się na moje ciało, a zapach żelu rozchodził się po całej kabinie, w mojej głowie były obrazy z dzisiejszego dnia Jestem pewna, że nie jedna directioner rzuciła by mu się na szyję i zaczęła piszczeć. Ja tego nie zrobiłam, bo przecież zna Niall'a od małego.
Odczytałam ją szybko, a na mojej twarzy ukazał się uśmiech. Od razu mu odpisałam i położyłam się spać.
Rano obudziłam się w świetnym humorze, pomimo tego, że miałam szlaban. Związałam włosy w kitkę, wciągnęłam na siebie dres i wyszłam biegać. Tego mama by nie mogła mi zakazać. Po powrocie, od razu poszłam pod prysznic, a potem w szlafroku zjadłam śniadanie. Nie miałam pojęcia co dzisiaj będę robić, więc także nie wiedziałam w co mam się ubrać. Włączyłam komputer logując się od razu na facebooka. Po pewnym czasie Sarah napisała mi wiadomość, czy nie chcę wyjść z nią i jej chłopakiem do centrum handlowego, a później na film. Napisałam jej, że mam śmieszną karę, przez wczorajszy dzień, więc koleżanka zaproponowała, że mnie odwiedzi. Teraz wiedziałam, że muszę się ubrać. Naszykowałam sobie brązowe spodnie, beżowy sweterek w sowę i moją ulubioną beanie. Żeby pasowała do pozostałości, z kolekcji 15 wybrałam pod kolor spodni.
Przeprostowałam włosy i napisałam mamie sms'a, że idę zrobić zakupy.
Po niecałych dwudziestu minutach byłam w domu, ponieważ market, który przypominał swoją wielkością zwykły sklep spożywczy znajdował się dwie przecznice dalej. Precelki i orzeszki wsypałam do miseczek, tak samo jak chipsy. Zabrałam ze sobą na górę jeszcze tylko picie i dwie szklanki. Czekając na koleżankę strasznie mi się nudziło i zaczęłam czytać wiadomości na portalu plotkarskim.
"Niall w wesołym miasteczku z dziewczyną która wygrała z nim spotkanie". W artykule było wszystko co robiliśmy, nawet to jakiego koloru był miś który Niall dla mnie wygrał. Na szczęście chłopak umiejętnie zasłaniał moją twarz i nikt nie byłby w stanie rozpoznać, że to jestem ja. Gdy tylko usłyszałam dzwonek do drzwi, to zbiegłam po schodach. Po otworzeniu ich nie dostrzegłam koleżanki, lecz uroczego blondyna o niebieskich oczach.
-Niall, co Ty tutaj robisz?
-Też miło Cię widzieć - obdarzył mnie swoim pięknym uśmiechem. - Przyszedłem, bo wysłałem Ci chyba z 10 sms'ów, a nie dostałem odpowiedzi. Chciałem zapytać się czy wyjdziemy dziś na kawę.
-Przykro mi, ale już umówiłam się, że koleżanka do mnie przyjdzie. Poza tym, przez najbliższy tydzień nie mogę wyjść z domu jeżeli to nie są zakupy, czy poranny jogging,
-Co się stało?
-Mama się zdenerwowała, że tak późno wróciłam do domu. A teraz Niall przepraszam, ale radzę Ci uciekać zanim przyjdzie moja przyjaciółka, jest waszą fanką.
-W takim razie będę leciał, napiszę do Ciebie później, ale tym razem pilnuj swojego telefonu.
Na pożegnanie dostałam buziaka w policzek, przez co zrobiłam się cała czerwona. Głupia stałam w drzwiach i patrzyłam jak blondyn odjeżdża. Chwilę później przyszła Sarah.
Chapter two.
-Mamo, jakie mam założyć buty?
-Kochanie nie wiem, wszystko zależy od tego co będziecie robić.
-W takim razie założę brązowe botki.
-Wyglądasz bardzo ładnie. Powiedz mi tylko o której będziesz z powrotem?
-Nie wiem. Napiszę Ci sms'a jak będę wiedziała, ale przecież znasz Niall'a więc nie musisz się martwić.
-Znałam go jak był dzieckiem, teraz jest dorosłym mężczyzną kochanie.
-Nic mi się nie stanie.
Gdy tylko usłyszałam dzwonek do drzwi pobiegłam otworzyć. Przed drewnianą powłoką stał ubrany w garnitur umięśniony mężczyzna.
-Witam, Pani Victoria?
-Tak, to ja. Założę tylko buty i możemy iść.
Kątem oka zobaczyłam zdezorientowaną minę mojej rodzicielki. Po założeniu butów złapałam torebkę i kurtkę i wyszłam gotowa na spotkanie.
Ochroniarz otworzył mi tylne drzwi do elekanckiego czarnego BMW. Przez całą drogę nie odezwał się do mnie ani słowem, taka widocznie była jego praca, chyba, że to świadczyło o jego osobie.
-Jesteśmy już na miejscu.
Zatrzymaliśmy się przed dużą willą. Wiedziałam, że należy ona do mojego byłego sąsiada. Przestrzeń, piękno, elegancja i nowoczesność ukazały mi się gdy tylko przekroczyłam próg mieszkania.
-Niall! Chodź tu natychmiast.
-Nie gorączkuj się Bobi. Zaraz będę.
"Bobi" to chyba zdrobnienie od Bob'a, w każdym razie, zajęłam się rozsznurowywaniem butów, gdy czekaliśmy na Niall'a.
-Cześć. - gdy usłyszałam jego głos, od razu się wyprostowałam i spojrzałam mu prosto w oczy - Jestem Niall, a Ty?
Po chwili dopiero byłam w stanie wypowiedzieć swoję "nowe imię" -Victoria.
Tak przedstawiłam się w liście.
-Bob, możesz już zająć się swoimi sprawami.
Gdy ochroniarz wyszedł Niall zaczął kierować się do jakiegoś pokoju. -zapraszam - po chwili ujrzałam ładnie umeblowany salon.
Gdy usiedliśmy na sofie mogłam dostrzec na jednej ze ścian pełno zdjęć. Nie byłam pewna ale jedno chyba ukazywało nas jak się przytulamy. - Przypominasz mi kogoś - głos chłopaka wyrwał mnię z zamyślenia - tylko nie mogę przypomnieć sobie kogo. Opowiedz mi coś o sobie.
-Dwa miesiące temu dowiedziałam się,że mam białaczkę - ale ty jesteś kłamcą Fran. Mówił do mnie mój wewnętrzny głos.
-Proponuję porozmawiać o czymś przyjemniejszym. Czym się interesujesz i co chcesz dzisiaj ze mną robić?
-Zanim dowiedziałam się, że jestem chora, chodziłam do szkoły tanecznej, ale także na zajęcia plastyczne. To jest moją pasją. Teraz jedyne czym się zajmuje to pisanie.
-Victoria, co powiesz na wesołe miasteczko?
-Ostatni raz byłam tam gdy miałam 10 lat.
-Oj ja też dawno nie byłem. Ale najpierw pójdziemy na London Eye. Ok? mimo, że od 3lat mieszkam w Londynie nigdy na nim nie byłem.
-To teraz ja Cię przebiję. Mieszkam tutaj od 8 lat i też nigdy nie byłam.
-O nie to musimy to nadrobić.
Wchodziliśmy do różnych atrakcji które były dostępne.
-Victoria chodź na tą kolejkę! Musimy ją zaliczyć. Ona jest najlepsza ze wszystkich! - błagał mnie podekscytowany chłopak.
-Niall ja się boję, mam lęk wysokości.
-Będę obok Ciebie, są barierki. Nie masz się czego bać.
Tak dobrze było mi przy blondynie, czułam się jak za starych dobrych czasów. Ale bardzo bolało mnie to, że jednam mnie nie rozpoznał. Gdy zrobił słodkie oczka i jeszcze chwilę przed wejściem na największą kolejkę jaką kiedykolwiek widziałam wygrał dla mnie wiekiego misia na strzelnicy zgodziłam się.
Gdy wjeżdżaliśmy na górę ja już piszczałam ze strachu, gdy tylko zobaczyłam na jakiej jesteśmy wysokości zaczęłam błagać chłopaka aby zabrał mnie stamtąd. Gdy zobaczył na moich policzkach łzy, które spowodowane były strachem przytulił mnie do siebie mocno i szeptał, że zaraz się to skończy. Cicho łkałam trzymając swoją głowę na jego torsie. Jestem pewna, że jego biała koszulka już jest czarna od tuszu.
-Victoria, już jesteśmy na dole. Koniec. Chodź teraz na gorącą czekoladę i odwiozę Cię do domu, bo już po 23.
Gdy tylko znaleźliśmy się w aucie napisałam mamie sms'a
Gdy popijaliśmy w samochodzie czekoladę Niall poprosił mnie o numer telefonu, bez żadnego sprzeciwu podałam mu go, po czym odwiózł mnie do domu.
Chapter one.
"Niall Horan spotka się z fanką"
Pomyślałam, że to może być moją jedyną nadzieją na to by go zobaczyć. Weszłam w link i przeczytałam artykuł, w którym było napisane co trzeba zrobić by móc spotkać się z piosenkarzem.
-Martin, musisz mi pomóc! Chodź tu szybko.
-No idę, co tam Fran chcesz?
-Musisz mi pomóc, znalazłam to- pokazałam bratu stronę internetową- powiedz mi co mogę napisać.
-Skąd mam wiedzieć? Rozwiąż ten quiz, napisz prawdę dlaczego chcesz się z nim spotkać. A teraz muszę spadać, idę z Liz do kina.
Test składał się z 10 szczegółowych pytań o chłopaka, na które z łatwością odpowiedziałam.
"Dlaczego to mam być ja? Jest możliwość, że mogę nie dożyć końca roku, a chciałabym spotkać swojego idola i móc z nim porozmawiać. Ze względu na chorobę nie mogłam pojawić się na koncercie. Z dnia na dzień mój stan jest coraz gorszy. Proszę, dajcie mi szansę na spełnienie chociaż jednego marzenia przed śmiercią."
Ten o to tekst wysłałam na podany w artykule e-mail. Nie powinnam była kłamać ale skoro to moja jedyna szansa? Teraz wystarczy tylko czekać na ogłoszenie wyników.