*Niall POV's*
Gdy tylko dostałem sms'a od Frances, przeraziłem się. Po głosie rozpoznałem że była pijana, a brak składni i błędy w treści wiadomości wzmocniły tylko moje przekonanie. Była już, a może nawet dopiero dwunasta w nocy, a moja przyjaciółka była w krytycznym stanie upojenia alkoholowego. Martin powiedział mi w sumie, że dziewczyna nie zbyt dobrze zniosła moje wyjście, ale co miałem zrobić? Strasznie zabolało mnie to, że przez cały czas gdy ja się w niej zakochiwałem ona kłamała. Już pierwszego dnia gdy ją tylko zobaczyłem i zacząłem rozmawiać wiedziałem że coś nas łączy. Ale nigdy bym nie wpadł na to, że to jest moja kochana Fran. Najlepsza sąsiadka a zarazem przyjaciółka, która wiedziała o mnie wszystko. Ubrałem więc szybko czarne spodnie i pierwszy lepszy podkoszulek. Zarzuciłem na ramiona czarną bejsbolówkę, na nogi włożyłem białe adidasy i wyszedłem z domu. Po niecałych 10 minutach jazdy autem byłem już pod klubem. Bycie członkiem sławnego zespołu ma swoje plusy i minusy. Teraz dzięki temu mogłem wejść do klubu bez kolejki ale zaraz też rzuciło się na mnie wiele fanek. Grzecznie je przeprosiłem i zacząłem szukać Fran. Po chwili ją znalazłem przy barze, gdzie wraz z jakimiś dziewczynami piła shoty. Niemal biegiem przedarłem się przez tłum tańczących ludzi.
-Frances, wystarczy Ci już, odwioze Cie do domu.
-Niall przyszedłeś- powiedziała pijanym głosem- a juz myślałam że będziemy musiały pić same.
-jak dla Ciebie to zabawa już się skończyła. - Pociągnąłem ja za ramię do góry, ale stawiała opór.
-Ej no koleś zostaw ją w spokoju. My zabawy nie skończyłyśmy.- powiedziała jedna z otaczających ją dziewczyn.
-Nie wiem jak masz na imię, ale pozwól, że sam zadecyduje dzisiaj za to co ona będzie robić.
Bez problemu podniosłem swoją była sąsiadkę i wyszedłem z klubu mając gdzieś jej protesty.
-Jeżeli byłbym teraz wrednym chujem to odwiózł bym Cię do domu, ale ze względu, że zawsze lubiłem twoją mame nie będę jej robił problemów, więc jedziemy do mnie. - Ale dopiero po chwili gdy skończyłem mówić zorientowałem się że dziewczyna zasnęła. Delikatne wsadziłem ją do samochodu i zacząłem kierować się w strone willi. W między czasie napisałem Martinowi, że Frances jest ze mną.
*Frances POV's*
Obudziłam się z takim bólem głowy, że nie mogłam nawet otworzyć oczu.
Zaciągnęłam nieznany mi zapach i zmusiłam się do rozejrzenia po pokoju, który był mi obcy. Łóżko było duże, a obok mnie ktoś leżał.
No nieźle zaszalałaś- usłyszałam głupi głosik w mojej głowie. Nie pamiętam nic od momentu gdy skończyłam rozmawiać z Niall'em. Wiem, że zaczęłam pić, ale nie mam pojęcia jak dużo. Podniosłam lekko kołdrę i zobaczyłam, że mam na sobie męską koszulkę. Zwróciłam uwagę że na ścianie wisi Irlandzka flaga. Gdy dźwignęłam się na łokciach, chłopak odwrócił się twarzą w moją stronę.
-Niall!? - Nie zapanowałam nad głośnością mojej wypowiedzi przez co blondyn się obudził.
-O co chodzi Fran?
-Co ja robię w twoim pokoju w dodatku w jednym łóżku?
-Nie pamiętasz jak po mnie zadzwoniłaś?
-To jeszcze tak, a potem już nic więcej.
-Nie chciałem zawozić Cię do domu, bo twoja mama byłaby załamana, więc przywiozłem Cię tutaj. Chciałem żebyś poszła pod prysznic, więc zaczęłaś rozbierać się na moich oczach. Ale udało mi się zatrzymać Cię przed zdjęciem bielizny, wtedy zażyczyłaś sobie moją koszulkę. Zaprowadziłem Cię do pokoju dla gości, ale przyszłaś tutaj i powiedziałaś że sama nie chcesz spać.
-Przepraszam. Przepraszam Niall za wszystko co zrobiłam, za to że kłamałam i że musiałeś oglądać mnie w takim stanie.
-powiedzmy, że wybaczyłem Ci jak się wczoraj do mnie przytuliłaś i zaczęłaś całować.
Delikatny uśmiech wkradł się na jego usta gdy zauważył że moją twarz przybrała kolor buraka.
-Żartowałem. Co zamawiamy na śniadanie?
-To znaczy? Sami nie możemy zrobić?
-Kawiarenka obok serwuje dobre jedzenie. Nie mam za dużo w lodówce.
Postanowiłam jednak sama to sprawdzić. Wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz? - Odwrocilam się w stronę chłopaka i zobaczyłam na jego ustach łobuziarski uśmieszek. A jego oczy skanowały mnie od góry do dołu. Pociągnęłam koniec koszulki w dół i zeszłam na dół nic nie mówiąc. W lodówce znalazłam jajka, mleko, dżem i polewe czekoladową, w szafkach poszukując mąki znalazłam dodatkowo bitą śmietane w sprayu. Usmażyłam naleśniki i zawołałam chłopaka. Pojawił się z prędkością światła usiadł obok i zaczął jeść.
-Ubrudziłaś się tutaj - pokazał palcem na miejsce - daj wytre.
Po tych słowach przysunął się bliżej i złożył pocałunek na moich ustach.
Tu albo na stronie czekam na 5 komentarzy, wtedy dopiero będzie kolejny rozdział.
Zajebisty ! <3
OdpowiedzUsuńBooski czekam z niecierpliwościa nn ! :* ^^
OdpowiedzUsuńŚwietny ! ;3
OdpowiedzUsuńJest cudowny ! Znowu będe czekać na kolejny rozdział ;-; xd
OdpowiedzUsuńKochaam lepszego bloga nie czytałam ! ;*
OdpowiedzUsuń/ Anne ;3
'' Po tych słowach przysunął się bliżej i złożył pocałunek na moich ustach. '' Przeszedł przezemnie dreszczyk jak to przeczytałam *.*
OdpowiedzUsuńbardzo mi sie podoba :) czekam na dalszą część ;>
OdpowiedzUsuńOooo ale super *_* dziś tutaj trafiłam i będę częściej ;)
OdpowiedzUsuń